Audio Biblia w Terenie
Naszą misją jest ożywienie Słowa Bożego poprzez dostarczanie przenośnych audio Biblii, które pozwalają ludziom słuchać Pisma Świętego. Inspirujemy duchowy rozwój, pokój i więź, docierając do odległych grup ludzi i wspierając wspólnotę poprzez wspólną wiarę. Poprzez wciągające opowieści i treści oparte na wierze, dążymy do wspierania słuchaczy w każdym okresie życia, tworząc możliwości jedności i głębszego zrozumienia Pisma Świętego.
In the Field Media jest organizacją non-profit zgodnie z sekcją 501(c)(3) Kodeksu Podatkowego Stanów Zjednoczonych. Darowizny podlegają odliczeniu od podatku zgodnie z obowiązującym prawem. Numer identyfikacji podatkowej 87-2226015.
Audio Biblia w Terenie
Odkupienie w Betlejem: Nadzieja, która kończy nasze oczekiwanie (Rut 4)
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
Dzień wschodzi nad Betlejem, a brama miasta wypełnia się oczekiwaniem. Idziemy z Rut do miejsca, gdzie zapadają decyzje i nadaje się przyszłość imię, a potem patrzymy, jak Booz zamienia miłość w prawo z jasnością i odwagą prawdziwego odkupiciela. Gdy starsi się zbierają, a sandał przechodzi z rąk do rąk, historia przechodzi od prywatnego smutku do publicznej obietnicy, a błogosławieństwo wspólnoty pieczętuje nowy początek.
Czytamy na głos Rut 4 i zatrzymujemy się przy szczegółach, które czynią tę krótką księgę niezapomnianą: cisza przed werdyktem, ciężar świadectwa i cicha moc hesed—niezłomnej dobroci, która robi kolejny właściwy krok. Od ślubów składanych publicznie po dziecko złożone w ramionach Noemi, odnowa zyskuje ludzką twarz. Kobiety Betlejem nazywają to, co powinniśmy zobaczyć: wierna miłość synowej może być warta więcej niż siedmiu synów. To zdanie otwiera głębszą prawdę o przynależności, godności i Bogu, który nie pozwala, by ból się zmarnował.
A potem horyzont się poszerza. Imię Obeda wplata się w rodowód prowadzący do Jessego, do Dawida, a dalej do Jezusa—większego Odkupiciela, który mówi o nas to, co Booz powiedział o Rut: Odkupię. Zastanawiamy się, jak ktoś z zewnątrz staje się rodziną, jak zakończenia stają się początkami i jak zwykła wierność—pojawianie się, trwanie, nadzieja—może wybrzmiewać przez pokolenia. Jeśli czekasz przy własnej bramie, opłakujesz to, co utracone, albo zastanawiasz się, czy mieścisz się w Bożej historii, ta podróż daje trwałą nadzieję i miejsce, na którym można stanąć.
Naciśnij play, by zwolnić serce, usłyszeć Słowo i zabrać odwagę na cały tydzień. Jeśli ten odcinek do ciebie przemawia, podziel się nim z przyjacielem, zasubskrybuj, by otrzymywać kolejne prowadzone lektury, i zostaw recenzję, by pomóc innym znaleźć ciche miejsce spotkania ze Słowem.
Witamy w Audio Bible. Spokojna i cicha przestrzeń, w której można odpocząć w obecności słowa Bożego. Nazywam się Christi i jestem waszą gospodynią. Cieszę się, że mogę towarzyszyć wam w tym czasie refleksji. Niezależnie od tego, czy jesteś tutaj, aby podróżować przez wersety, pozwolić Pismu Świętemu przemówić do twojego serca lub do po prostu odpocznij w jego obecności. To chwila przeznaczona dla niego. Zanim przeczytamy dzisiejszy fragment, zatrzymajmy się na chwilę i przypomnijmy sobie. Każde słowo Pisma Świętego jest darem, który należy przyjąć i dzielić się nim. Na stronie intfidaub.com możesz poświęcić chwilę na lekturę wersetów, które poruszają Twoje serce. Wróć do fragmentów, które pocieszają Twojuszę. Idąż do niezliczonej liczby innych osób, które idą tą samą drogą. Ścieżką przez Słowo Boże, kiedy słuchasz. Zbliżasz się do głosu pasterza, gdy się dzielisz. Zapraszasz kogoś innego, aby także go posłuchał. Ta podróż to coś więcej niż czytanie. To żywa, oddychająca historia, którą wspólnie nosimy w sobie. Kontynuujmy ramię w ramię, Jego Słowem. Oddychaj w tej chwili. Poczuj pierwsze światło świtu całujące twoją twarz. Chłodny, miękki, pełen obietnic, ciemność się rozwiała. Czekanie prawie dobiegło końca. Stoisz zrówna krawędzi. Betlejem, gdy słońce wschodzi nad wschodnimi wzgórzami, malując wapienne mury miasta na odcienie złota i bursztynu. Powietrze jest rzeźkie. Niosąc zapach rosy na polach jęczmienia i słaby dym z porannego ognia, rozpalanego w glinianych piecach. Gdzieś w pobliżu pieje kogut, osioł odpowiada ruchem głowy. Miasto się budzi i wraz z nim zaczyna się nowy rozdział. Rozwijać. Rud stoi obok ciebie, owinięta w swój płaszcz, ona. Jest wpatrzona w bramę miasta, w jej bezruchu można wyczuć napięcie. Sposób w jaki jej oddech staje się płytki i miarowy. Sposób w jaki jej palce chwytają krawędź jej ciała. Zrobiła wszystko, co mogła, działała w wieze. W odwadze, w miłości. Teraz ich los spoczywa w rękach Boaza i w rękach Boga, który. Cały czas pisała swoją historię. Myślisz, że on już tam jest, szepcze Rów? Jej głos był ledwo słyszalny wśród porannych odgłosów. Spoglądasz w stronę bramy, szerokiego kamiennego łuku, pod którym gromadzą się starsi. Gdzie prowadzi się interesy, gdzie wymierza się sprawiedliwość? Gdzie zawierane i pieczętowane są przymierza. To serce miasta to miejsce, gdzie prywatne sprawy stają się publicznymi deklaracj. Gdzie decyduje się przyszłość? Opiecał, mówisz delikatnie, sięgając po jej dłoń. A boaz jest człowiekiem honoru i niespocznie, dopóki ta sprawa się nie wyjaśni. Rówkiwa głową, ale w jej oczach widać błysk strachu. Obawiają się, że inny krewny wykupiciel będzie domagał się swoich praw. Obawiając się, że jej odważny akt wiary na klepisku pójdzie na marne. Obawa, że pozostanie wdową, cudzoziemką, kobietą bez przyszłości. Ale w jej oczach jest coś jeszcze. Nadzieja krucha, drżąca, ale niezaprzeczalna. Nadzieja, że Bóg, który przeprowadził ją z Moabu do Betlejem, który ją do tego doprowadził. Pole, które zapewniło jej i Naomi wsparcie na każdym etapie tej podróży. Że ten sam Bóg jej teraz nie opuści. Zwraca się do ciebie. Jej głos jest cichy, ale pewny. Kiedy opuściłem Moab z Naomi, nie miałem nic. Bez męża, bez dzieci, bez domu. Nie wiedziałem, czy przeżyję podróż, a co dopiero, czy znajdę miejsce, w którym mógłbym odpocząć. Długo, ale i tak przyszedłeś, mówisz, bo Naomi mnie potrzebowała. Ponieważ coś w moim sercu mówiło mi, że Bóg Izraela wzywa. Mnie, chociaż wtedy jeszcze tego w pełni nie rozumiałem. Zatrzymuję się, jej oczy błyszczą. A teraz teraz stoję tutaj, czekając, czy zostanę odkupiony. Czy będę miał przyszłość, czy będę należeć? Ściskasz jej dłoń. Już należysz do niej, wykazałeś się większą wiernością niż wielu, którzy się urodzili. Twoje przymierze ty umiłowałeś Noemi, gdy ona nie miała nic do ofiarowania. Pracowałeś na polu z godnością i wdziękiem. Zaufałeś Bogu, nawet gdy nie widziałeś drogi przed sobą. Uza spływa jej po policzku. Chce tylko, żeby Naomi znów zaznała radości. Straciła tak wiele, jeśli to zadziała. Jeśli bez może nas odkupić, to może, ale to tylko może. Przestanie nazywać siebie Mara. Może przypomnij sobie, jak to jest być pełnym, a nie pustym. Chodź, mówisz, oferując ramię, przejdziemy się razem. Cokolwiek się wydarzy za tą bramą, nie będziesz stawiać temu czoła sam. Oboje poruszacie się wąskimi uliczkami betlejem. Twój sandał miękki w dotyku. Ziemio, miasto wokół ciebie ożywa. Kobiety wychodzą z drzwi trzymając na ramionach dbany z wodą. Zmierzając w stronę studni, ich głosy niosą się w porannym powietrzu. Pozdrowienia, śmiech, codzienny rytm życia. Dzieci śmieją się i gonią się nawzajem. Ich bose stopy wzbijają małe chmury kurzu, piekarz ślizga się na świeżo. Kocha spica. Zapach ciepłego chleba mieszający się z zapachem ziół suszących się na dachach. Rozmaryn, czas mięta. Podczas spaceru zauważysz, jak ludzie patrzą na rów, niektórzy z ciekawością. Moabitka, która zbierała kłosy na polach boaza, niektóre z nich z życzliwością. Widzieli jej pracę, jej charakter, jej oddanie. Noemi z pewną dozą podejrzliwości, która żywi do cudzoziemców. Niewypowiedziane pytanie, czy ona naprawdę może być jedną z nas? Ale rów trzyma głowę wysoko, jej kroki są pewne. Nie jest już zdesperowaną wdową, która przybyła do Betlejem kilka miesięcy temu. Kurczowo trzymając się ramienia Noemi z oczami pustymi i pełnymi smutku. Pracowała w polu, zdobyła szacunek. Udowodniła, że jest kobietą wartościową i odważną. Ciągle myślę o Noemi. Rud mówi cicho. Gdy mijałeś grupę kobiet czerpiących wodę. Kiedy tu przyjechaliśmy, kazała wszystkim nazywać się Marą Gorzką. Ponieważ powiedziała, że pan oprzedł się z nią okrutnie. Straciła wszystko, męża, synów, nadzieję. Miała wrażenie, że Bóg odwrócił się od niej. Kiważ głową wspominając smutek Naomi jej zmęczenie. Sop w jaki zdawała się dźwigać ciężar świata na swoich barkach. Ale teraz kontynuuje rów, a jej głos lekko się załamuje. Teraz jest szansa na odkupienie. Nie tylko dla mnie, ale i dla niej, dla całej rodziny. Byłeś narzędziem pana w tym korzeniu, mówisz łagodnie. Twoja wierność, twoja miłość, twoja odwaga, mogłeś pozostać w moabie. Mogłeś wrócić do domu swojej matki, kiedy Noemi cię do tego namawiała. Ale tego nie zrobiłeś, kręci głową, a na jej ustach pojawia się delikatny uśmiech. To nie była moja odwaga, to była jego dobroć, każdy krok, który robił. Prowadził mnie, musiałem po prostu zaufać i podążać. Nawet gdy nie widziałem, dokąd prowadzi ścieżka? Przez chwilę spacerujesz w przyjemnej ciszy, otaczającie dźwięki budzącego się miasta? Potem Rud znów się odezwała, jej głos był ledwie szeptem. A co, jeśli drugi krewny się zgodzi? Co, jeśli zażąda odkupienia ziemi? A ja ty przestajesz iść i odwracasz się do niej twarzą. Kładąc obie ręce na jej ramionach, wtedy zaufasz, że Bóg ma inny plan. Ale Rut, widziałem, jak Boas patrzył na ciebie wczoraj wieczorem. Widziałem, jak wypowiedział twoje imię, jak cię pobłogosławił. Sposób w jaki obiecał działać w twoim imieniu. To nie jest spojrzenie mężczyzny, które pozwoli ci odejść. Na jej policzkach pojawiają się rumieńce. Nazwał mnie kobietą dzielną. Ponieważ jesteś właśnie tym. Okrył mnie swoim płaszczem, dał mi sześć miar jęczmienia, abym zaniósł Noemi. Obiecał, że załatwi tę sprawę dzisiaj. Jej głos drży z emocji. Nikt nigdy. Nigdy nie sądziłam, że ktoś mnie jeszcze tak zobaczy. Cenioną, kochaną. Po śmierci Meliona myślałem, że ten etap mojego życia dobiegł końca. Bóg pisze nowy rozdział, Rut. Czujesz to, mówisz? Kiwa głową, a jej łzy płyną strumieniami. Boję się mieć nadzieję, co jeśli to się nie wydarzy, co jeśli miej nadzieję, w każdym razie mówisz stanowczo. Nadzieja jest aktem wiary, a ty, Rud. Jesteś kobietą o niezwykłej wierze. Dochodzisz do bramy miasta. I oddech ci się zacina, tłum już się zebrał. Większa niż się spodziewałeś, wieść szybko rozeszła się po betlejem. Mieszkańcy miasta wiedzą, że wydarzy się coś ważnego. Starsi siedzą na kamiennych ławkach wbudowanych w mury bramy. Mężczyźni z siwymi brodami i zniszczonymi twarzami. Mężczyźni, którzy byli świadkami niezliczonych transakcji, sporów i przymierzy. Mężczyźni, którzy posiadają uprawnienia do podejmowania wiążących i zgodnych z prawem decyzji. I tam po środku bramy stoi boa. Ubrany jest w swoją najpiękniejszą szatę z głębokiej niebieskiej wełny z haftowanymi brzegami. Rodaj ubioru świadczący o bogactwie i statusie. Jego postawa jest dostojna i władcza, ale jest w nim coś. Także w jego postawie. Determinacja, cel człowiek, misja. Jego oczy przeszukują tłum i gdy zatrzymują się na rów. Wszystko inne wydaje się odpadać. Ciepło w jego spojrzeniu jest niepodważalne, uspokajające. Obietnice oddanie on jej daje najmniej. Bóg jakby chciał powiedzieć: jestem tutaj, nie zawiodę cię. Będę walczyć o ciebie. Ręka rów powędrowała do serca. I słyszysz jej gwałtowny wdech. On naprawdę to robi - szepcze. On naprawdę będzie próbował. Nie będzie próbował, poprawiasz go delikatnie. On odniesie sukces. Spójrz na niego, Rów. To znaczy, mężczyzna, który wie, czego chce, a tym, czego chce, jesteś ty. Ale potem zauważasz innego mężczyznę stojącego obok Boaza, innego krewnego wykupiciela. Ten, kto ma pierwszeństwo w wykupieniu ziemi Noemi. I co za tym idzie - poślubi ciód. Jest młodszy od Boaza, ma prawdopodobnie około 30 lat, jest elegancko ubrany w szate w kolorze rdzy. Jego wyraz twarzy jest wyrachowany, a wzrok wędruje od Boaza do starszych i tłumu. Widać, jak rozważa koszty, korzyści i ryzyko. Dłoń Brusa zaciska się na twoim ramieniu, jej paznokcie lekko wbijają się w nie. To on, ona piersi, drugi odkupiciel. Ten jeden łuk, o którym wspomniałam wczoraj wieczorem, czujesz jej strach ostry i natychmiastowy. Promieniujące przez jej ciało, co jeśli on powie tak? Co jeśli on twierdzi, że ma rację, co jeśli to wszystko? Boa to dobroć, rud to wiara, nadzieja na przyszłość. A co jeśli to wszystko przeminie w ciągu kilku chwil? Zaufaj, szepczesz, przyciągając ją bliżej. Jeszcze trochę, zaufaj Bogu, który doprowadził cię tak daleko. Nie prowadził cię przez pustynię żalu. Mil od Moabu na pole boaza i na klepisko wczoraj wieczorem. Po prostu po to, żeby cię teraz zostawić, rówki wagłową, ale czujesz to? Drżąc wokół ciebie tłum przemrze i się porusza. Kobiety szepczą zakryte dłońmi, mężczyźni zamyśleni głaszczą swoje brody. Wszyscy czują, że to nie jest zwykła transakcja. Chodzi o rodzinę, dziedzictwo, miłość. Odkupienie boaz podnosi rękę. A tłum milknie. Teraz poświęćmy chwilę na wyciszenie naszych serc i wsłuchajmy się w samo słowo. Niech te słowa głęboko zapadną w Twojego ducha, bracie. Pocieszenie, przekonanie i zachętę. Niezależnie od tego, czy siedzisz w cichym miejscu, czy na zewnątrz. Pozwól, aby Pismo Święte spotkało się z tobą tam, gdzie jesteś. Mam nadzieję, że masz swoją ulubioną herbatę lub kawę. Usiądź wygodnie, zrelaksuj się i zanóżmy w świętym tekście księgi. Księga Rut. Rozdział czwarty. Zaledwie Boas podszedł do bramy i usiadł tam. Potem przechodził najbliższy krewny, o którym mówił Bess. Więc Boas powiedział: Chodź usiądź tutaj. I podszedł i usiadł. Wtedy Boas wziął dziesięciu mężów spośród starszych miasta i powiedział: Usiądź tutaj, więc usiedli. Potem powiedział do następnego potomka Kena Noemi, która wróciła z krainy Moabu. Sprzedaj działkę, która należała do naszego krewnego Elimele Leka. Więc pomyślałem, że opowiem ci o tym i powiem: Kup to w obecności tych, którzy tu siedzą. I w obecności starszych ludu mojego. Jeśli chcesz to odkupić, odkup. A jeśli nie chcesz, powiedz mi, abym wiedział. Bo nie ma nikogo przed tobą, kto by je odkupił, ja zaś idę po tobie. Więc rzekł ja to odkupię. Wtedy Boas rzekł w dniu, w którym nabędziesz pole z ręki Noemi. Ty również nabywasz. Rutmo abitka wdowa po zmarłym. Aby zachować nazwisko zmarłego wspadku. Na to powiedzieli najbliżsi krewni. Nie mogę go wykupić dla siebie, nie naruszając własnego dziedzictwa. Skorzystaj sam z mojego prawa do odkupienia, bo ja nie mogę go odkupić. Taki był zwyczaj w dawnych czasach w Izraelu. Dotyczące realizacji i wymiany w celu potwierdzenia transakcji. Jeden zdjął sandał i dał go drugiemu. W ten sposób składano świadectwo w Izraelu. Kiedy więc najbliżsi krewni powiedzieli Boazowi: nabyj je dla siebie, zdjął sandał. Wtedy Boaz rzekł do starszych i do całego ludu. Jesteście dziś świadkami tego, co nabyłem. Z ręki Noemi wszystko, co należy do Elimy Łęka. I wszystko, co należy do Chilejczyków i malonów. Mam. Nabyłem także rów ma obitkę, żonę malona za moją żonę. Aby zachować nazwisko zmarłego w spadku. Aby imię zmarłego nie zostało wymazane. Od jego rodziny i od bramy jego ojczystego miejsca. Dzisiaj jesteście świadkami. Wtedy cały lud, który był przy bramie oraz starsi powiedzieli, jesteśmy świadkami. Niech Pan sprawi, że kobieta, która wejdzie do Twojego domu, będzie jak Rachela i Lea. Którzy razem zbudowali dom Izraela. Niech w Efercie zrodzisz dzieci i w Betlejem nadasz imię. I przez dzieci, które Pan da ci przez tę młodą kobietę. Niech twój dom będzie jak dom pereca, którego tamar urodziła ludzie. Boaz więc wziął lód i została jego żoną. Kiedy się zeszli? Pan sprawił, że poczęła i urodziła syna. Wtedy kobieta rzekła do Noemi: Błogosławiony Pan, który nie zostawił cię dzisiaj bez kena. A imię jego niech będzie znane w Izraelu. On będzie dla ciebie odnowicielem życia i żywicielem twojej starości. Dla twojej synowej, która cię kocha, która znaczy dla ciebie więcej niż siedmiu synów, którzy mają dla niego. Wtedy Noemi wzięła dziecko, położyła je na swym łonie i stała się jego piastunką. Kobiety z sąsiedztwa nadały mu imię, mówiąc, że Noemi urodziła syna. Nazwali go Obed. Stał się ojcem Jessego, ojca Dawida. Oto potomkowie Pereza. Perez został ojcem Czesrona. Hesron z R, Ram z Amendabu, a minadab z naszą, nasz samon, szymon z Boaz, Boaz z Obed, Obed z Jessego, i Jesse syn Dawida, sandał został wymieniony, przymierze zawarte. Starsi wypowiedzieli swoje błogosławieństwo i teraz stojąc w centrum bramy miasta. Boaz zwraca się kurut. Patrzysz jak idzie w jej kierunku, jego kroki przynoszą efekty. I oczywiście, jego wzrok nie spuszczał jej z twarzy, a tłum rozstępował się, by go przepuścić. I możesz poczuć, jak zbiorowo wstrzymujesz oddech. Ta chwila zawieszona pomiędzy tym, co było i tym, co będzie. Gdy dociera do Rut, bierze obie jej dłonie w swoje. Jego głos jest niski, słyszalny tylko dla niej. Ale jesteś wystarczająco blisko, żeby słyszeć każde słowo. Rut mówi i sposób, w jaki wymawia jej imię. Z taką czułością, z takim szacunkiem, sprawia, że twoje serce rośnie. Jesteś mój, a ja jestem twój. Przed Bogiem i przed tymi świadkami ogłaszam cię moją żoną. Będę cię czcić, będę cię pielęgnować. Będę cię kochać przez całe życie. Łzyrów teraz płyną swobodnie, ale są to łzy radości i ulgi. Ogromnej wdzięczności. Nigdy bym o tym nie pomyślała, zaczyna, a jej głos się łamie. Nigdy nie sądziłem, że jeszcze kiedyś zaznam takiej miłości, takiej nadziei. Boas podnosi dłonie do ust i delikatnie je całuje. Bóg sprowadził cię na moje pole nie bez powodu rów. Przyprowadził cię do betlejem, przyprowadził cię do mnie. I spędzę resztę mojego życia, starając się być godnym tego daru. Tłum wybucha wiwatami i brawami. A kobiety mają ten wysoki, radosny dźwięk, który oznacza uroczystości i wesela. Dzieci klaszczą i tańczą, mężczyźni biją boa po plecach. Gratulując mu i przez to wszystko. Widzisz naomi przepychającą się przez tłum, jej twarz promienieje. Rut, woła Noemi, wyciągając ramiona. Rut odwraca się i biegnie do niej, a obie kobiety obejmują się. Mocno się trzymając, płacząc i śmiejąc się w tym samym czasie. Podchodzisz bliżej, chcąc być świadkiem tego momentu odnowy. Noemi, szepcze Rut, odsuwając się, by spojrzeć w twarz teściowej. Mówiłeś mi, żebym zaufał, mówiłeś mi, żebym. Postępuj zgodnie ze wskazówkami boaza i patrz, patrz co Bóg uczynił. Noemi objęła twarz rud zniszczonymi dłońmi, po których spływały jej łzy. Moja córko, moja kochana córko. Kiedy wróciłam do betlejem, powiedziałam wszystkim, żeby nazywali mnie Mara. Gorzkie, bo myślałam, że Bóg mnie opuścił. Myślałam, że moja historia dobiegła końca, ale ty nigdy mnie nie opuściłeś. Nigdy nie przestajesz wierzyć, że Bóg może odkupić nawet najbardziej zepsute rzeczy. On odkupił nas oboje. Rud mówi cicho. Tak, no Emmy się zgadza. Jej głos był pełen zachwytu. Wypełnił to, co było puste. Przywrócił to, co utracone. A teraz, teraz zostaniesz panną młodą, będziesz miała dom. Będziesz mieć miłość. Kłaszisz rękę na ramieniu rów, a ona odwraca się do ciebie. Jej twarz promienieje szczęściem. Możesz w to uwierzyć? Zapytała głosem zapierającym dech w piersiach z radości. Po wszystkim po całej stracie, całym żalu. Cała ta niepewność, czy możesz uwierzyć, że tak kończy się moja historia? Nie kończy się, poprawiasz delikatnie tak zaczyna się nowa historia. Czas płynie naprzód, jak zawsze, odbywa się ślub. Uroczystość wypełniona muzyką i tańcami, winem i śmiechem, wypowiedzianymi błogosławieństwami. Nad panną młodą i panem młodym patrzysz jak rud ubiera się w szaty weselne. Jej twarz jest zasłonięta, lecz jej radość nieomylna jest prowadzona do bojako jego domu. Oglądasz jak społeczność zbiera się, aby być świadkami narodzin tej nowej rodziny. Ten nowy rozdział, a potem gdy nastanie pełnia czasu. Dzieje się kolejny cud. Stoisz na dziedzińcu. Boaz wraca do domu pewnego jasnego poranka, miesiące później powietrze jest ciepłe. Niosąc zapach kwiatów migdałowych i świeżego chleba. A w twoich ramionach, w ramionach ruza, jest mały chłopiec. Jego imię to Obed, sługa czciciel. Jest mały i idealny, ma ciemne włosy i jest drobny. Palce, które chwytają kciukrów, gdy tagotli. Twarz Ruf ulega przemianie, nie jest już twarzą. Z rozpaczonej wdowy, ale twarz matki. Promieniające miłością i zachwytem. Spójrz na niego, szepcze Ruf, a jej głos jest pełen podziwu. Jest taki piękny, taki idealny. On jest darem, mówisz cicho, darem od pana. Myślałam, że nigdy tego nie przeżyję, przyznaję Rów, a łzy spływają jej po policzkach. Po śmierci Meliona myślałam, że nigdy nie będę miała własnego dziecka. Myślałem, że to marzenie umarło wraz z nim, ale Bóg miał inne plany. Przypominasz jej, zawsze to robi, prawda? Rów uśmiecha się przez łzy. Nawet gdy ich nie widzimy, nawet gdy ścieżka jest ciemna i niepewna. On zawsze pracuje, zawsze splata nasze historie w coś pięknego. Boaz wchodzi na dziedziniec i jego twarz rozjaśnia się, gdy widzi Rut z ich synem. Podchodzi do niej i obejmuje ją ramieniem. Patrząc na obeda z niewątpliwą dumą i czułością. Nasz syn mówi cicho. Nasz cud. Wygląda jak ty, rów delikatnie żartuje. On ma twoją odwagę, odpowiada boaz. Twoją wierność, twoje serce. Właśnie wtedy w drzwiach pojawia się Naomi i kiedy widzi dziecko. Cała jej twarz ulega przemianie. Bóg jest goryczą, żalem, poczuciem zapomnienia przez Boga. Na jej miejscu pojawia się czysta, niepohamowana radość. Czy mogę? Zapytała Naomi drżącym głosem. Rut ostrożnie oddaje obeda w ramiona Noemi i ciebie. Zobacz, jak starsza kobieta tuli dziecko. Kołysząc go delikatnie, łzy spływały jej po twarzy. Niech będzie błogosławiony pan, szepnęła Noemi głosem pełnym emocji. Błogosławiony pan, który nie pozostawił mnie bez odkupiciela. To dziecko to drogie dziecko. On jest odpowiedzią na modlitwy, których nie umiałem nawet wypowiedz. Kobiety z betlejem gromadzą się wokół. Te same kobiety, które były świadkami powrotu Noemi, widziały jej smutek i pustkę. Teraz otaczają ją radością i świętowaniem. Chwała Panu, wołają, nie pozostawił cię dzisiaj bez krewnego wykupiciela. Niech to dziecko stanie się sławne w całym Izraelu. On odnowi twoje życie i podtrzyma cię na starość. Jedna ze starszych kobiet wychodzi naprzód. Jej głos niesie władzę i błogosławieństwo dla twojej synowej. Kto cię miłuje i kto jest dla ciebie lepszy niż siedmiu synów, którzy go zrodzili? Lepszy niż siedmiu synów. Największy komplement, jaki można dać kobiecie w tej kulturze. I to prawda, Rud cudzoziemka, Moabitka, wdowa, która nic nie miała. Udowodniła, że jest warta więcej niż największe błogosławieństwo. Izrael mógł sobie wyobrazić. Noemi spojrzała na Rut, jej oczy błyszczały. Mają rację, wiesz, byłeś dla mnie lepszy niż siedmiu synów. Zostałeś, kiedy mogłeś odejść. Pracowałeś, kiedy mogłeś stracić nadzieję. Kochałeś, kiedy mogłeś się lepiej rozwinąć. A teraz teraz dałeś mi wnuka. Dałeś mi przyszłość. Rut i Nil siedzą obok Noemi, opierając głowę na ramieniu starszej kobiety. Dałeś mi dom, gdy nie miałem żadnego. Dałeś mi wiarę, gdy moja była słaba. Dałeś mi rodzinę. To dziecko należy do nas obojga. Oglądasz tę scenę, tę piękną, świętą chwilę odkupienia. I czujesz obecność Boga unoszącą się nad tym niczym błogosławieństwo. Tak wygląda od nowa. Oto co przynosi wierność. Oto co się dzieje, gdy zwykli ludzie ufają niezwykłemu Bogu. Ale historia na tym się nie kończy. O nie to dopiero początek. Widzisz, mały obedzie, ten chłopczyk narodzony przez Rud i Boaza. Tulony w ramionach Naomi dorośnie i będzie miał syna o imieniu Jesse. A Jesse będzie miał syna imieniem Dawid. Dawid, pastuszek, który zostanie królem. Dawid, człowiek według serca Bożego. Dawid, z którego kłamstwa wyjdzie Mesjasz? Rud, wdowa z Moabitki, stała się częścią rodu królów. Została wpisana w historię odkupienia nie tylko w historię swojego własnego odkupienia. Ale odkupienie całej ludzkości. Pomyśl o tym przez chwilę obca kobieto wdow. Ktoś bez statusu, bez bezpieczeństwa, bez przyszłości, a jednak Bóg wybrał ją. Bóg ją dostrzegł i wpisał ją w największą historię, jaka kiedykolwiek została opowiedziana. Czy rozumiesz co to znaczy? Pytasz cicho, która stoi obok ciebie i patrzy na Noemi i obeda. Powiedz mi, mówi, to znaczy, że nikt nie jest tak zepsuty, żeby Bóg go nie odkupił. Nikt nie jest zbyt złamany, by Bóg nie mógł go uzdrowić. Nikt nie jest zbyt obcy, zbyt zapomniany, zbyt zagubiony, aby Bóg nie mógł zapisać jego historii. Rów powoli kiwa głową, a w jej oczach pojawia się zrozumienie. Kiedy opuściłem moab, myślałem, że po prostu podążam za Noemi. Myślałem, że po prostu próbuję przetrwać. Nie wiedziałem, że Bóg prowadzi mnie w historię miłosną, w dziedzictwo. W cel większy niż mógłbym sobie wyobrazić. Tak właśnie działa Bóg mówisz przyjmuje nasze drobne akty wierności. Nasza decyzja o pozostaniu, gdy mogliśmy wyjechać. Pracować, kiedy możemy się poddać, mieć nadzieję, kiedy możemy stracić nadzieję. I splata je w coś wiecznego. Co więc mam teraz zrobić? Rów pyta, jak żyć, by być godnym tego daru? Uśmiechasz się i bierzesz ją za rękę. Kynynuujesz to, co zawsze robiłeś. Kochasz wiernie, ufasz całkowicie. Idziesz do przodu krok po kroku, nawet jeśli nie widzisz całej drogi. I pamiętacie, że ten sam Bóg, który was wyprowadził z Moabu do Betlejem. Od zbierania kłosów na polach do zostania panną młodą od wdowy do matki. Ten sam Bóg nadal pisze twoją historię. A co z tobą, drogi słuchaczu, jaka jest twoja historia? Może czujesz się jak Naomi? Pusty, gorzki, zastanawiający się, czy Bóg o tobie zapomniał. Być może straciłeś tak wiele, że nie wyobrażasz sobie, że kiedykolwiek znów będziesz syty. Jeśli to ty posłuchaj tego. Bóg o tobie nie zapomniał. Twoja historia się nie skończyła. Ten sam Bóg, który przywrócił Noemi życie, wciąż zajmuje się zamienianiem poranka w taniec. Popił w piękno. Być może czujesz się jak. Obcokrajowiec, osoba z zewnątrz, ktoś, kto nie do końca pasuje. Być może zastanawiasz się, czy jest dla ciebie miejsce w rodzinie Bożej, w Bożej historii. Jeśli to ty, posłuchaj tego. Należysz, Bóg cię widzi, Bóg cię ceni. I zaprasza cię, abyś wszedł na jego pole, abyś zaczerpnął z jego łaski. Znaleźć schronienie pod jego skrzydłami. Być może czujesz się, jakbyś był w samym środku swojego własnego klepiska. Podejmowanie ryzyka, działanie z wiarą, nie wiedzą, jak potoczą się sprawy. Jeśli to ty, posłuchaj tego, zaufaj i bądź posłuszny, zrób to, co słuszne. Zrób kolejny krok wiary i zobacz, jak Bóg działa w Twoim imieniu. Albo może jesteś w okresie oczekiwania, jak rud czekająca przy bramie, zastanawiająca się, czy. Przyjdzie, jeśli to ty, posłuchaj tego, czekanie nie pójdzie na marne. Bóg działa nawet wtedy, gdy tego nie widzisz. On koordynuje szczegóły. Poruszamy serca, przygotowujemy drogę. Czekajcie, nadzieja nadchodzi. Historia Rut uczy nas, że Bóg specjalizuje się w odkupieniu. Zabiera złamane kawałki naszego życia, stratę, smutek, niepewność. I splata je w coś pięknego. Przyjmuje outsidera i czyni go rodziną. Bierze to, co puste, i czyni to pełnym. Bierze zakończenie. I zamienia to w początek. A oto najpiękniejsza część. Historia Rud wskazuje nam jeszcze większego Odkupiciela. Gdy Boaz stanął w bramie i powiedział ja ją wykupię. Uczynię ją moją. Jest jeszcze inny odkupiciel, który stoi u bram nieba i mówi to samo o tobie. Jezus, potomek Rut i Boaza, Syn Dawida, króla królów. Spojrzał na ciebie w twoim złamaniu. W twoim zagubieniu, w twojej potrzebie i powiedział ja ich odkupię. Zapłacę cenę. Uczynię ich swoimi. To jest sedno Ewangelii. To jest historia miłosna, będąca w centrum wszystkich historii miłosnych. To jest odkupienie, na które odkupienie Rud zawsze wskazywało. Zatem kończąc księgę Rud pamiętajmy o tym. Twoja wierność ma znaczenie, twoje drobne akty posłuszeństwa, twoje ciche decyzje o zaufaniu. Twoja chęć pozostania, gdy możesz odejść, ma znaczenie. Bóg ich widzi, Bóg ich czci, Bóg ich używa. Twoja historia się nie kończy bez względu na to, jak ciemna jest noc. Bez względu na to, jak długo czekasz, bez względu na to, jak głęboka jest strata. Bóg nadal jedzie, jest mistrzem opowieści. Najlepsze rozdziały mogą być jeszcze przed nami. Jesteś dostrzegany, ceniony, kochany. Nieważne, czy jesteś ród czy Noemi. Niezależnie od tego, czy zbierasz plony na polach, czy czekasz przy bramie. Niezależnie od tego, czy świętujesz, czy przeżywasz żałobę, Bóg cię widzi. A On współdziała we wszystkim ku waszemu dobru i swojej chwale. I na koniec, jesteś odkupiony, nie z powodu. Godność, ale z powodu Jłości. Nie dlatego, że na to zasłużyłeś, ale dlatego, że On ci to dał. Jesteś okryty jego płaszczem, jesteś nazwany Jego imieniem. Jesteś Jego. To jest historia Rud, ale to także twoja historia. Historia odkupienia, historia przywrócenia. Historia Boga, który nigdy nie przestaje zabiegać, nigdy nie przestaje kochać, nigdy nie przestaje. Pisząc piękno z popiołów, możesz iść naprzód z wiarą. Wiedząc, że ten sam Bóg, który przeprowadził Rut z Moabu do Betlejem. Od wdowy do oblubienicy, od pustki do pełni, ten sam Bóg idzie z tobą. I nigdy cię nie opuści. Dziękuję, że dołączyliście do mnie dzisiaj, gdy omawialiśmy księgę Rut F. Modl się, żebyś to niósł. Z Tobą w twoim dni, w twoim tydzień. I abyś znalazł siłę w świadomości, że Bóg jest z tobą w każdej próbie. Każda pokusa i każdy krok posłuszeństwa. Jeśli ten czas spędzony ze Słowem Bożym dodał ci otuchy. Poświęć chwilę, aby podzielić się tym z kimś, kto może tego potrzebować. I koniecznie dołącz do mnie następnym razem, gdy będziemy kontynuować omawianie Pisma Świętego. Uczenie się, rozwój i pozostawanie wiernym tej dziedzinie. Życia. Do następnego razu życzę ci spokoju w ciszy. Zaufaj Bożemu powołaniu i odpocznij w jego niezmiennej miłości. To jest audiobook w terenie, w którym słuchamy Biblii jednego rozdziału raz.
Podcasts we love
Check out these other fine podcasts recommended by us, not an algorithm.
In the Field Audio Bible
Christie Richardson